Zapraszamy przez cały rok
Program obejmuje świadczenia:
Świadczenia z programu Aktywny Rodzic przysługują bez względu na dochód rodziny i nie podlegają egzekucji administracyjnej i komorniczej. Od świadczeń nie pobiera się zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych, składek na ubezpieczenia społeczne ani składek na ubezpieczenie zdrowotne.
Świadczenia z programu Aktywny Rodzic przysługują zamieszkałym w Polsce:
Ważne!
Świadczenie to przysługuje aktywnym zawodowo rodzicom lub opiekunom na dziecko w wieku od 12. do 35. miesiąca. Świadczenie nie przysługuje na dziecko, które uczęszcza do przedszkola, żłobka, klubu dziecięcego lub jest pod opieką dziennego opiekuna.
Wniosek o świadczenie może złożyć:
Świadczenie to przysługuje na dofinansowanie kosztów objęcia dziecka opieką w żłobku, klubie dziecięcym albo sprawowaną przez dziennego opiekuna. Dotyczy dzieci, które uczęszczają do żłobka, klubu dziecięcego (znajdującego się w rejestrze żłobków i klubów dziecięcych) lub są objęte opieką opiekuna dziennego (znajdującego się w wykazie opiekunów dziennych).
Świadczenie przysługuje do końca roku szkolnego, w którym dziecko skończy 3 lata,a gdy niemożliwe lub utrudnione jest objęcie dziecka wychowaniem przedszkolnym – do końca roku szkolnego, w którym skończy 4 lata.
Wniosek o świadczenie może złożyć:
– nie więcej jednak niż wysokość opłaty rodzica za pobyt dziecka w żłobku, klubie dziecięcym lub u dziennego opiekuna.
– przysługuje w wysokości 500 zł miesięcznie na dziecko, niezależnie od tego, czy dziecko ma orzeczenie o niepełnosprawności.
Wnioski można będzie składać tylko elektronicznie od 1 października 2024 r. Wniosek złożony w formie papierowej ZUS pozostawi bez rozpatrzenia.
Najpierw wytłumacz malcowi, gdzie idziecie, mówiąc o tym z radością. Potem pokazuj, tłumacz i wyjaśniaj – „To jest ciocia Marta, która będzie się Tobą opiekować, to będzie twoja sala. Spójrz, ile tu zabawek!”. Dzięki temu prostemu zabiegowi, pierwszy pobyt malca nie będzie aż tak „świeży”.
Nie musisz i nawet nie powinnaś bawić się z dzieckiem i trzymać je za rękę – ale warto być gdzieś na uboczu, obserwować pociechę i umożliwić jej zapoznanie się z otoczeniem bez strachu. To także ułatwienie dla Ciebie – dzięki temu, gdy zostawisz malucha po raz pierwszy samego, będziesz wiedziała, że nie jest w zupełnie nowym miejscu. Te wizyty „pod kontrolą” nie muszą trwać długo. Możecie spędzić tak w placówce godzinę albo dwie.
Nie rzucaj malca na „głęboką wodę”, zostawiając je w żłobku na prawie dziewięć godzin – dla dziecka będzie to wieczność. Najlepszym rozwiązaniem jest stopniowy proces wydłużania pobytu. Przez pierwsze dwa dni przyprowadź dziecko na około 2 godziny, przez kolejne trzy – na 3-4 godziny, następnie wydłużaj czas pobytu malca, aż dziecko rozpocznie „pełnoetatowe” uczęszczanie do placówki. Oczywiście proces ten musi być dostosowany indywidualnie do każdego dziecka oraz możliwości rodziców. Niektóre maluszki adaptują się szybko i wystarczy im kilka dni, inne natomiast potrzebują więcej czasu, aby zaakceptować nowe miejsce i poczuć się w nim bezpiecznie.
W żłobku raczej nie zaleca się, aby dzieci przynosiły swoje zabawki ponieważ powoduje to konflikty. Od tej zasady istnieje wyjątek – właśnie w procesie adaptacji. Dla dziecka to ogromne ułatwienie, ponieważ ma ze sobą coś „domowego” i tylko jego. Ukochany miś będzie pocieszeniem w chwilach większej tęsknoty albo ułatwi malcowi zasypianie.
Taka informacja jest dziecku bardzo potrzebna! Dzięki temu będzie miało poczucie bezpieczeństwa i łatwiej będzie mu wytrwać. Nie mów jednak „po pracy”, ale np.: – „po podwieczorku”. I nigdy się nie spóźniaj – jeśli przyjdziesz aż godzinę później, możesz ujrzeć zapłakaną pociechę, która nie zaufa Ci kolejnego dnia.
Pod żadnym pozorem nie mów: „Kochanie wiem, że się nie ucieszysz, ale musimy jechać już do żłobka” – takie słowa, plus pełna żalu mina mamy, to gwarancja płaczu. Zamiast tego rozmawiajcie w domu o tym, jaki świetny jest żłobek, jakie są w nim cudowne zabawki i dzieci. Rankiem powiedz z radością „A teraz mama zaprowadzi Cię do żłobka, żebyś mógł się świetnie bawić!”.
Twoje nastawienie to informacja dla dziecka – czy jest się czego bać, czy może wcale nie. Zauważ, że w nowych sytuacjach dzieci bacznie przyglądają się twarzom swoich rodziców i z nich wyczytują, jak powinny się zachować. Ta zasada sprawdza się także w tej sytuacji!
Nawet, jeśli czujesz niepewność i wielką troskę, a nawet masz wrażenie, że zaraz wybuchniesz płaczem, uśmiechaj się i mów – „Kochanie, czeka Cię mnóstwo cudownej zabawy. Ciocia już na pewno chce Ci coś pokazać!”.
Cóż, czasem przyczyną rozpaczy w progu żłobka jest nie tyle sama placówka, co… konieczność rozstania się z tą osobą, która do tej pory była zawsze obok. Jeśli widzisz, że malec nie radzi sobie podczas Waszych rozstań, niech to drugi rodzic lub ktoś inny, również bliski dziecku, spróbuje odprowadzić malca. Może się okazać, że jest znacznie lepiej i protesty trwają pięć, a nie piętnaście minut.
Półgodzinne przytulanie na ławce w dziecięcej szatni naprawdę nie jest sposobem na ułatwienie zadania. Poza tym, dziecko będzie miało nadzieję, że jednak zmienisz zdanie – a to naprawdę nie o to chodzi.
Postaraj się zrobić to szybko – przebierz dziecko, daj mu buziaka i powiedz, że wrócisz po obiadku. Jeśli malec się zanosi, będzie to dla Ciebie wręcz traumatyczna chwila, ale spokojnie – jeśli poczekasz pięć minut pod drzwiami, to na pewno niedługo usłyszysz… ciszę.
Pytaj, jak radzi sobie twoje dziecko, czy bawi się, jak długo płacze po twoim wyjściu i co możesz zrobić, by usprawnić proces adaptacji. Jeśli powiedzą Ci o twoich błędach – nie obrażaj się, tylko doceń otwartość i spróbuj postępować według ich wskazówek.